Przekręt wszechczasów część II

Dlaczego jest takie ważne, żeby zrozumieć tę całą iluzję – bo na tej podstawie są stwarzane pieniądze, pieniądze z powietrza, o czym już teraz niemal każdy wie, tylko nie wie jak to ugryźć.

Tego jest naprawdę ogrom, więc ograniczę się wyłącznie do istotnych elementów, bo myślę że od tego zależy poziom finansów, a tym samym życia.

Jak robiłem akt urodzenia mojej córci miałem śmieszną historię tu, w urzędzie. Podpisując akt, pod nazwiskiem – ja i moja dziewczyna – podaliśmy status naszej osoby jako tzw. GRANTOR, czyli ktoś kto bardzo wyraźnie określa swoją rolę w tym procesie. Grantor, ponieważ moja córcia urodziła się tu – w UK i jest właścicielem części majątku tejże ziemi i jak kiedyś będę działał z jej bondem – ten akt urodzenia nie zostawia NIC do interpretacji. To ja składam na ręce rządu majątek mojej córki.

Zauważ, że każdy adwokat bądź inny szubrawca systemowy zawsze określa swój status – LLP JAŚ KOWALSKI, Mecenas JAŚ KOWALSKI, Doktor JAŚ KOWALSKI itd. To nie tylko po to, żeby się pochwalić, wierz mi.

Mijają lata, maluch Jaś rośnie i nie ma żadnych kłopotów, osiąga pełnoletność i od tej pory jest w stanie zarabiać na siebie, podpisywać umowy i... brać kredyty z banków – i tu się robi ciekawie.

Jaś idzie do banku, bo potrzebuje gotówki na rozkręcenie biznesu, powiedzmy 100 tys. złotych. Bankier szybko sprawdza Jasia, czy nie wisi gdzieś kasy, i chętnie przynosi UMOWĘ o pożyczkę.

Jaś czyta (pomijam, że połowy nie rozumie z tzw. legalese) i chętnie podpisuje umowę, idzie do domu i czeka aż fundusze znajdą się na jego koncie.

Co się dzieje dalej wewnątrz systemu:

Ów bankier idzie do innego pokoju, jego zwierzchnik podpisuje ową umowę niczym czek – dosłownie. To nazywa się endorsement, i owa umowa magicznie zamienia się w czek.

Wg. BILLS OF EXCHANGE owa umowa to tzw. NEGOTIABLE INSTRUMENT, czyli nic innego jak PROMISSORY NOTE, czyli obietnica zapłaty – to dokładnie ta sama forma pieniędzy, jakie nosimy w portfelu – dosłownie.

Owa umowa zamieniła się w czek, czek zostaje wpłacony na tzw. DEMAND ACCOUNT, później zamienia się w  elektroniczne cyferki i Jasiu ma siano, JASIU ma dług – tylko na niby.

Co się dzieje dalej.

Owa umowa, podstemplowana, zamieniona na czek, a potem na cyferki idzie dalej, to nie koniec. Bank zbiera takie umowy w tzw. SPV ( Special Purpose Vehicle) i sprzedaje na Wall Street a potem dzieją się już inne rzeczy – nieważne dla Jasia.

Dlaczego to piszę? Bo tu jest właśnie wolność. Dosłownie.

Jaś za pomocą JASIA podpisał umowę, ta umowa należy do jej stwórcy – nikogo innego! Co więcej, Jaś otrzymał dostęp do tzw. PRYWATNEGO KREDYTU.

BANK NIE DAŁ Jasiowi ani nawet JASIOWI – ŻADNYCH PIENIĘDZY!!!!!!

Prawo bankowe zabrania pożyczania pieniędzy depozytorów, wszystkie pseudo pożyczki (może poza małymi i firmami tzw. EQUITY LENDER gdzie ludzie operują gotówką) są stwarzane na tej podstawie.

Zanim zacznę tłumaczyć, jak to wykorzystać i uwolnić się od jarzma lichwy – zrób sama, albo ktoś kogo znasz, taki mały eksperyment:

Jeżeli masz pożyczkę na samochód, dom, bądź kartę kredytową, bądź inną, większą "pożyczkę", idź do banku i umów się na spotkanie. Powiedz, że chciałabyś zobaczyć swoją umowę o kredyt. Ta pierwsza, ta gdzie widnieje Twój własnoręczny podpis. Nie kopię, nie scan, fax i inne wydruki – ten kawałek papieru, który osobiście podpisałaś.

Jeżeli Ci go pokażą, do rąk własnych, odwróć go i zobacz, czy nie jest podbity i zadatowany – zupełnie jak czek.

Zobaczysz coś bardzo ciekawego.

Piotras

C.d.n.